Kreta na golasa

Nie jestem naturystą, ani nudystą. Nie wiem nawet czym oba te pojęcia się różnią i nawet nie chce mi się tego sprawdzać. Nie interesuje mnie to. Nie jestem również ekshibicjonistą, bowiem pokazywanie się w stroju Adama przy obcych nie napawa mnie entuzjazmem. Jednak na Krecie plażowanie i kąpiel nago dają fantastyczną możliwość obcowania z naturą. W dodatku kreteńskie uwarunkowania umożliwiają ten kontakt bez zbędnych gapiów.

Sam naturyzm na Krecie nie jest zdaje się legalny, więc i plaż typu FKK (oficjalne plaże dla golasów) jest niewiele. Wiele plaż jest koedukacyjnych. Na takich plażach odpoczywają zarówno osoby w stroju Adama lub Ewy, jak i „tekstylni”. Nikt tu sobie nie wchodzi w drogę, wszyscy są zadowoleni, atmosfera luźna, przyjemna. Oczywiście taka forma plażowania przeznaczona jest dla osób tolerancyjnych. Na tych plażach trzeba jednak zachować zdrowy rozsądek. Lepiej dać sobie spokój z epatowaniem swojej golizny, gdy na plaży znajduje się wiele rodzin z małymi dziećmi. Wtedy po prostu nie wypada świecić gołym tyłkiem.

Jeżeli na jakiejś plaży nudyzm jest zabroniony z pewnością znajdziesz przy wejściu tabliczkę ze stosowną informacją. We wszystkich innych przypadkach zwykle część plaży nieoficjalnie zajmują naturyści i nudyści. Zwykle jest to jeden z końców plaż, według mojej wiedzy zwykle część wschodnia takich plaż.

Ja mam dla Ciebie jednak zupełnie inną propozycję. Co powiesz na plażing i kąpiel w maleńkich zatoczkach, w których oprócz Ciebie będzie maksymalnie kilka osób (albo nikogo – w zależności od pory roku). Pełna swoboda, luz, kontakt z naturą bez zbędnego odzienia. I koniec z przesiadywaniem na plaży w mokrym stroju kąpielowym, brr. Chętnie wskażę Ci miejsce (a nawet zawiozę jeśli będziesz chciał), w którym poczujesz się swobodnie. Na tyle swobodnie, by bez skrępowania poczuć bezpośredni kontakt z naturą. Tak, jak Pan Bóg przykazał. Bez łachów. Bez gapiów. Prawdziwa wolność.